Wyjazd do Monachium/Dachau 23-25.04.2016 – projekt historyczny Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Wpisany przez pwd. Małgorzata Boligłowa wędr.   
czwartek, 12 maja 2016 20:23

Czuwaj!

 

W jeden piękny mroźny, deszczowy, śnieżny kwietniowy weekend 12 harcerek z Małopolskiej Chorągwi Harcerek spotkało się wraz z 7 innymi harcerkami i harcerzami z Niemiec i Austrii oraz Ninką (współogranizatorką), po to aby rozmawiać, dyskutować i wymieniać się pomysłami nt. pracy z historią z naszymi podopiecznymi, a przy okazji poznać odmienność innych organizacji harcerskich (skautowych).

 

Dzień I:

Dla większości z nas dzień 23 kwietnia zaczął się już o 4 rano. Musiałyśmy wstać aby zdążyć na samolot, który odlatywał o 6:15.  Już chwilę później dotarłyśmy do Monachium: Ja, Sywia Domoń, Ola Łuszczyńska, Ania Pyzik, Olga Rzońca, Gosia Wczelik, Basia Mioduszewska, Julia Bednarek, Magda Periy, Asia Głodek, później dołączyła do nas Hania Feczko (mieszkająca obecnie w Monachium) oraz Natalia Kołodziej. Spotkanie zaczęliśmy w katolickim centrum, gdzie znajdowała się szkoła, uczelnia wyższa oraz siedziba innych organizacji, jak np DPSG (Niemieckie Harcerstwo im. św. Grzegorza). Czekali tam na nas harcerze (skauci) z różnych organizacji na terenie Niemiec.  Zasiedliśmy do śniadania, w trakcie niego poznawaliśmy się oraz rozmawialiśmy nieco o naszych organizacjach.

 

Następnie udaliśmy się wspólnie na lunch, a po nim wzięliśmy udział w grze piknikowej harcerzy z DPSG, którzy tego dnia obchodzili swoje święto (dzień św. Grzegorza). Podzieliśmy się na mieszane patrole. Konkurencjami były mi. przejście toru przeszkód w worku i jednocześnie odpowiadanie na pytania, inny tor przeszkód na czas, układanie kolorowych kartoników w rzędach wg wzoru, „mission imposible“ (patrz: poniższe zdjęcie).

i wiele innych!

Po grze w parku olimpijskim udaliśmy się na mszę. A następnie przetransportowalismy się do Schroniska Młodzieżowego w Dachau, gdzie bardzo późno zjedliśmy kolację. Wieczorem (późnym!) było śpiewogranie.

 

Dzień II

Dzień znów zaczął sie wcześnie, jednak trochę później niż dnia poprzedniego. Po śniadaniu wspólnie zasiedliśmy w kręgu by omówić tło historyczne obozu koncentracyjnego w Dachau, do którego chwilę później się udaliśmy.

Znajdował się nieopodal schroniska. Po drodze Ninka opowiedziała nam trochę o kontekście historycznym. Jak się dowiedzieliśmy to był pierwszy obóz koncentracyjny, w którym przebywali głównie więźniowie polityczni, na początku w szczególności rdzenni Niemcy, którzy sprzeciwiali się reżimowi nazistowskiemu oraz ludzie pochodzący z marginesu społecznego. Obóz powstał w 1933 r. i działał przez 12 lat, do czasu wyzwolenia przez Amerykanów. Obóz nie wyglądał aż tak strasznie jak się tego spodziewałyśmy (głównie poprzez obraz obozu w Auschwitz). Wszystkie baraki zostały zniszczone, dwa zostały zrekonstruowane. Jedynie główny budynek oraz krematorium zostały zachowane.

Po zwiedzaniu obozu powórciliśmy do schroniska by podsumować naszą wizytę w obozie, a następnie przejść do meritum czyli do dyskusji nt: czy warto uczyć się historii, dlaczego i jak powinniśmy to robić jako przełożeni naszych harcerzy/ek. Dyskuje nie miały końca, każdy miał wiele do opowiedzenia, jednak wieczorem udaliśmy się na kolację do pizzeri, poźniej znów wróciłyśmy do Monachium. Tam rozlokowaliśmy się również w schronisku młodzieżowym, późnym wieczorem zasiedliśmy wspólnie by bawić się i śpiewać.

 

Dzień III – ostatni

Znów bardzo wcześnie (jakoś o 7:30) musieliśmy wstać, zjeść śniadanie, a nastepnie znów dotrzeć na miejsce, gdzie zaczęliśmy nasze spotkanie w sobotę (katolickie centrum). Tam oczekiwaliśmy na spotkanie z p. Widoldem Ścibakiem – jednym z więźniów obozu w Dachau. Jak się później okazało nie tylko jednego obozu, a kilku. Pan Ścibak trafił do więzienia jako więzień polityczny po upadku Powstania Warszawskiego w wieku 14 lat. Na wiele lat rozłączył się ze swoją rodziną, nie mając pojęcia co się z nimi dzieje. Po wyzwoleniu przebywał w ośrodku, którym zajmowała się UNRRA. Tam założył swoją drużynę harcerzy. Po pewnym czasie okazało się, że jego rodzice żyją, ale są w bardzo złej kondycji. Pan Ścibak na spotkanie przybył wraz z wnuczkami prosto z Warszawy, później zjadł z nami obiad.

 

Na sam koniec naszej wycieczki udaliśmy się pod Uniwersytet, gdzie z naszym przewodnikiem Frankiem pospacerowaliśmy przez Monachium odkrywając po kolei historię tych miejsc (oczywiście związaną z rozwojem ruchu nazistów, ponieważ Monachium było ich siedzibą, tutaj rośli w siłę). Podczas naszego zwiedzania pogoda wyjątkowo nam nie dopisywała i zaczął padać silny śnieg.

Na sam koniec naszego pobytu rodzieliliśmy się na grupy i każda skorzystała z chwili czasu wolnego udając się np. na kawę. Poźniej już tylko dojazd na lotnisko i o 23.30 byłyśmy już w Balicach.

 

Czuwaj!

pwd. Małgorzata Boligłowa