Kurs Metodyki Zuchowej - miejsce, gdzie poznajesz niesamowitych ludzi, możesz pytać o wszytko, dyskutować do woli, dowiedzieć się więcej niż myślałaś, że to możliwe. Tak było i w tym roku na Kursie Metodyki Zuchowej  Pryzmat 2017.

Naszą przygodę rozpoczęłyśmy w Krakowie skąd drogi powiodły nas do Gorczańskiej Chaty w Gorcach. Schronisko z niewątpliwie pięknymi widokami i niepowtarzalną atmosferą. W takim miejscu rozpoczęłyśmy naszą wędrówkę.

 

W trakcie pobytu miałyśmy też okazję spróbować potraw z tradycyjnej kuchni regionu. Mimo, że czasem nie było łatwo, a zajęcia potrafiły dać nam w kość to jak się okazało było to miejsce, które zostało w naszej pamięci jako jeden w weselszych odcinków drogi, a Pan z Gorczańskiej Chaty ( który się nią zajmował ) na długo zostanie w naszej pamięci.

Kolejnym punktem naszego programu okazała się być wędrówka. Z Ochotnicy Górnej miałyśmy przedostać się do Czorsztyna, gdzie był już Kurs Metodyki Harcerek. Jako naszą drogę obrałyśmy trasę wiodącą przez Lubań. Z początku było cudownie potem cóż... Pierwszy odcinek trasy prawie w całości przeszłyśmy w towarzystwie pięknej pogody.

Schody zaczęły się przy samym podejściu na szczyt. Zaczęło padać.  Zmokłyśmy. Mimo to, humory dopisywały do czego każda z nas dołożyła cegiełkę od siebie. A odczucia chłodu i wilgoci rekompensowały nam cudowne widoki. Na pewno było warto, a po dotarciu do Czorsztyna czekała już na nas ciepła kolacja, która rekompensowała wiele. Warto dodać, że w Czorsztynie  miejscem naszego postoju był domek należący niegdyś do Olgi Małkowskiej.

W tym klimatycznym miejscu pisanie zadań szło jakoś płynniej, czemu sprzyjały odbywające się wtedy zajęcia dotyczące współpracy gromad z drużynami harcerek.  Elementem wspólnego programu był zwiad wędrowniczy.  Dzięki niemu byłyśmy w kolejnym miejscu związanym z Olgą - Orle Gniazdo.

Kolejny dzień spędziłyśmy  w Czorsztynie już same, by móc przygotować się do kolejnej “wędrówki”. Kolejnym i ostatnim miejscem naszego pobytu były Kosarzyska. Tam w stanicy harcerskiej spędziłyśmy ostatnie dni naszego kursu. W tym czasie przewidziany był dzień organizowany przez nas - kursantki.

Dzień rozpoczęłyśmy od organizacji naboru dla dzieci które uczestniczyły w organizowanej przy stanicy półkolonii, a następnie miałyśmy okazję poznać okolicę i podziwiać widoki w drodze do Młodowa gdzie odbyłyśmy warsztaty prowadzone przez panie ze Stowarzyszenia Młodów Głębokie.

W trakcie warsztatów przygotowywałyśmy tradycyjne bułki, a także uczyłyśmy się robić kwiatki z krepiny, co cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem. Wspólnie z paniami odwiedziłyśmy też miejscowego artystę - rzeźbiarza i mogłyśmy podziwiać jego dzieła.

Stanica w której byłyśmy była także miejscem naszego ostatecznego zaliczenia wszystkich zadań, co niewątpliwie było bardzo istotnym punktem naszego programu. Gdy wszystkie z nas były gotowe stało się. Nad ranem przy śpiewie ptaków obudziłyśmy się by wspólnie udać się do ogniska przy którym zostały nadane skórki zuchmistrzowskie. Ten moment i to miejsce z pewnością na długo zostanie w naszej pamięci.

Kolejnego dnia po nieco późniejszym śniadaniu udałyśmy się na harce w zastępach, dzięki którym miałyśmy możliwość do służby dla okolicznych mieszkańców, poznania bliżej tutejszej przyrody, oraz zdobyć szczyt i przyrządzić pełnowartościowy posiłek na kuchni polowej.  Zwieńczeniem dnia była  Familiada w czasie której Rodzina Randomków rywalizowała z Rodziną High School Musical.

I tak nasz kurs dobiegł końca. Wróciłyśmy do Krakowa. 12 dni pełnych wrażeń, przygód a teraz już wspomnień o których z pewnością na długo nie zapomnimy.

sam. Marysia Sławuska


.
Kadra kursu: